Pewnego pochmurnego piątku, piątka przyjaciół spotkała się u Angie.
Johna, chłopak Angie, Artur najlepszy przyjaciel Angie i Lili serdeczna przyjaciółka.
Wszyscy zdecydowali się na wspólny wypad do podziemnego bunkra, aby troche się "rozerwać".
Wszyscy chętnie się zgodzili, oprócz Angie. Ona nie chciała.
Angie pochodziła z dobrej, zamożnej rodziny i nie sprawiała rodzicom żadnych kłopotów.
- No co jest Angie? - zapytał podniecony Johna.
- Nic.. nic.. - odmruknęła.
- Co cykasz się? - zapytała Lili.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko skuliła się w kłębek na wielkiej poduszce.
- Ooo...! Angie się cyka! - wstał Artur, wskazując na nią palcem.
- Wcale się nie cykam! - warknęła.
Widać było, że dziewczyna bała się. Nigdy nie chciała nikomu podpaść, szczególnie rodzicom i przyjaciołom.
Mama Angie zabraniała kolegować się z tą paczką. Twierdziła, że nie są odpowiednim towarzystwem dla dziewczyny i mogą wpędzić ją w wielkie tarapaty.
Dziewczyna po kryjomu spotykała się z przyjaciółmi i podczas nie obecności rodziców przyprowadzała ich do domu, łamiąc zakaz wydany przez mamę.
Jednak Angie uważała że w ich towarzystwie jest sobą i zawdzięcza im wszystko. Przyjaciół czy dobre miejsce w szkole.
Ale czy można nazwać ich prawdziwymi przyjaciółmi?
Po długiej dyskusji znajomi ustalili, że wszyscy pójdą tam legalnie. Dziewczyna zgodziła się pójść tam, ale tylko posiedzieć czy potańczyć.
Późnym wieczorem wyszli z domu. Dziewczyna zostawiła kartkę na rogu blatu z kłamliwą wiadomością, że jest u Lili.
Angie dalej sie bała. Była blada i zimna. Przez jej ciało przechodziły dreszcze, a wewnątrz czuła jak wszystko w niej się ściska wywołując panikę i drgawki.
Pod jej dom przyjechało czarne, ślniące, wielkie auto. W nim siedzieli dwaj starsi mężczyźni. Byli łysi z czarnym zarostem na twarzy, dobrze zbudowani, umięsnieni, wytatuowani od stóp po szyję, w uszach wielkie tunele i kolczyki w ustach i w nosie.
Wydawali się za nie miłych i nie tolerancyjnych ludzi. Angie ze strachu zawróciło się w głowie. Chciała powiedzieć, że wraca do domu ale jeden ze strasznych mężczyzn wciągnął ją do auta.
Podczas drogi dziewczyna siedziała cicho i nieruchomo. Reszta nastolatków śmiała się i paliła dżojty. W pewnej chwili Johna zwrócił się do Angie:
- Ej, co taka poważna jesteś?!
- Cyka się, wiedziałem! - krzyknął Artur.
- Ej no Angie, nie ma się czego bać. Idziemy tam tylko potańczyć, poznać kogoś nowego.. Nic więcej... To całkiem przyzwoita knajpa. - oznajmiła Lilian, a chłopcy za nią zaczęli się śmiać.
- Yhh... no dobrze. Ale o dwudziestej drugiej muszę być już w domu. - Powiedziała z lekką otuchą.
- To będziesz. - odpowiedziała ruda dziewczyna.
Kilka minut później mężczyźni zatrzymali się. Rozsunęli wielkie drzwi samochodu i kazali wysiadać.
- No to jesteśmy! - Oznajmił Artur, zaciągając się gęstym dymem papierosów, które dochodziły od drzwi wyrytych w trawniku.
- To miejsce jest okropne. - pomyślała Angie zostając w tyle.
Jeden mężczyzna nie za miło pogonił ją naprzód łapiąc mocno za ramię.
Wtedy całkiem została sparaliżowana przez strach i bała się nawet przełknąć ślinę.
Wchodząc do pubu od początku zaczęło tam się nie podobać dziewczynie. Bardzo głośna muzyka, wszędzie lampy błyskowe, narkotyki, alkohol, ludzie całujący się po wszystkich kątach... Jednym słowem burdel. Dziewczyna dołączyła do przyjaciół siedzących w kącie przy okrągłym stole.
- Oo, tu jesteś. - powiedziała Lilian odpalając papierosa.
- Lil! Miałaś nie palić! - Zwróciła uwagę przyjaciółce.
- Oj! Daj spokój! Siadaj. - warknęła.
...
- To co chcemy pić? - zapytał Johna.
- Tekile! - odparł Artur.
- Mi to co zawsze. - powiedziała Lil.
- A ty, co chcesz? - zapytał przyjaciel.
- Wodę. - odpowiedziała Angie.
- Oo czystą, szalejesz!
- Nie. Wodę. Zwykłą. - powiedziała stanowczo.
Artur odszedł od stołu i poszedł złożyć zamówienie. W tym czasie do stolika dołączyły się dwie starsze dziewczyny, które były parą i trzech chłopaków.
Angie czuła się bardzo zestresowana i dosyć dyskomfortowo. Po obu stronach usiedli chłopacy, którzy patrzyli się na nią z pożądaniem.
Dziewczyna pod stołem mocno zaciskała pięści i krzyżowała nogi. Przyglądała się jak każdy pije i pali nielegalne zioła. Angie powoli i ostrożnie zasączyła wody. Delikanie odłożyła szklankę i zaczęła rozglądać się do dookoła. Nagle jej głowa zaczęła odmawiać posłuszeństwa... Jej myśli, jej wzrok, zaczęły się rozlewać. Hałasy, śmiechy tworzyły z siebie jeden wielki huk w jej głowie. Ciało traciło kontrolę. Dziewczyna czuła się zmęczona, lecz nie mogła zamknąć oczu. Przez brak równowagi i koncentracji upadła na chłopaka obok, on natomiast zaczął ją całować i dotykać w każde miejsca. Wszyscy przy stoliku zaczęli krzyczeć i klaskać.
Chłopak rzucił bezwładną Angie na stół i publicznie "złączyli się". Angie resztkami trzeźwości powtarzała "proszę nie". Potem każdy zaczął gratulować. Krew wyciekła powoli z dziewczyny, brudząc jej przy tym spodnie, ponieważ była jeszcze dziewicą. Znajomi odłożyli ją gdzieś na kanapę, a sami poszli bawić się na parkiet.
Dziewczyna patrzyła w wirujący, pełen kolorów sufit. Z jej nieruchomego oka wypłynęła samotna łza.
Dochodziła dwudziesta czwarta. Zazwyczaj o tej godzinie rodzice Angie wracali do domu.
Mama dziewczyny zobaczyła na kuchennym blacie wiadomość. Od razu wpadła w furię, wiedząc że o tej porze jej córka jest u dziewczyny, z którą nie pozwala jej się zadawać. Poinformowała o tym męża i od razu wsiedli do samochodu w poszukiwaniu jedynaczki.
Matka wiedziała tylko gdzie pracuje opiekunka prawna Lilian. Przyjechali więc na przystanek autobusowy i zwrócili się do wc-tów. Nerwowa mama zaczęła krzyczeć gdzie jest jej córka. Za to stara, pomarszczona, mocno i ciemno wymalowana kobieta z obojętnością odpowiedziała " nie wiem ", nie spoglądając nawet na zmartwioną matkę.
- Gdzie jest do cholery twoja córka?! - krzyknęła pozbawiona cierpliwości matka.
- Chwila, chwila, już do niej dzwonie... - powiedziała, zatykająca uszy sprzątaczka.
Po chwili kobieta wróciła, rzucając telefon na mały drewniany stolik, po czym bardzo obojętnie oznajmiła:
- Moi bracia zawieźli ich do burdelu przy 54 ulicy...
- Co?! - krzyknęła roztrzęsiona matka.
- Choć kochanie! Wiem gdzie to jest! - Powiedział mąż, wyprowadzając kobietę z pomieszczenia.
W tym czasie Angie dalej leżała pozbawiona kontroli.. Jej przyjaciele świetnie się bawili wśród narkotyków i alkoholu.
Artur, zobaczywszy smutną Angie leżącą bez ruchu na kanapie, radośnie podszedł do niej.
Z kieszeni wyjął torebeczkę z białym proszkiem, całą zawartość wysypał na swoją dłoń i przytrzymał dziewczynie przy ustach i nosie.
- No.. no.. już... ładnie się sztachnij... - powiedział.
Dziewczyna zaczęła się po chwili krztusić. Artur stwierdził, że lepiej będzie jak od niej odejdzie. Angie zaczęła mocno drgać. Z jej buzi zaczęła się wydobywać biała piana. Ostatnie kilka sekund jej życia były nieskończenie długie. W końcu, chcąc złapać ostatni wdech. Jej serce się zatrzymało, ona całkiem znieruchomiała. Oczy wciąż pozostały otwarte i skupione na jednym punkcie. A ciało zaczęło powoli opadać, tracąc przy tym stopnie.
Po pewnym czasie do tej miejscówki dojechali rodzice. Matka w panice zaczęła przemieszczać się w pośród tłumów chcąc odnaleźć córkę. Jednak jedynie w oczy rzuciła się jej Lilian. Rozłoszczona matka rzuciła się na nastolatkę, krzycząc i trząsając nią, dopytywała się gdzie jest Angie. Każdy był zirytowany. W końcu jeden z nastolatków wskazał na dziewczynę. Rodzice pobiegli do niej. Matka, ujrzawszy jej bladą córkę, zaczęła płakać w niebo głosy. Prosiła by Angie obudziła się, chciała zabrać ją do domu. Czekała aż otworzy oczy i powie " mamo " lecz nic takiego nie miało już miejsca. Zrozpaczony ojciec zadzwonił po policję. U dziewczyny stwierdzono zgon, poprzez tabletkę gwałtu i dużą ilość narkotyku w jej organizmie. Nastolatków przymusowo zabrano i skazano ich na stawienie się w sądzie dla dorosłych. Po czym zostali oskarżeni o bezmyślne zabójstwo i używanie nielegalnych narkotyków.
Matka, nie mogąca poradzić sobie ze śmiercią córki, zamknęła się w pokoju i nigdy więcej stamtąd nie wyszła. Ojciec wyjechał z kraju. A Angie została samotnie pochowana w parku dla zmarłych.
Przyjaciele, nie zawsze są tacy na jakich się wydają. Potrafią być wrogami, czy bez uczuciowymi mordercami.
Angie nie chciała stracić przyjaciół. Pojechała razem z nimi. I razem z nimi zagrała w Niewinną Zabawę w czym ona została ofiarą.

Cudo!!!! Kocham i czekam na coś więcej <3
OdpowiedzUsuń